|
Sport jest pierwiastkiem, który łączy ludzi - jak to kiedyś ujął malowniczo mój kolega. A ja, Maciek Baranowski, piszę sobie o boksie, piłeczce i hokeju
sobota, 24 września 2011
Najpierw choroba, potem leczenie, teraz nowa praca - wszystko w tym roku jest przeciwko pisaniu tego bloga. Jak widać, nie piszę go i chyba rychło się to nie zmieni. Fanom boksu polecam portal bokser.org, fanom brazylijskiej piłki - blog Lecha Brywczyńskiego, a fanom hokeja blog kolegi - Piotrka Kalisza. Warto też czytać "Przegląd Sportowy" :) ps. dzięki wszystkim, którzy tu zaglądali!
niedziela, 03 lipca 2011
Po czym poznac tzw. walki roku w boksie. Po tym, że ok. 7-8 rundy oczy same się zamykają. Widzom oczywiście. Boks oczywiście nie umiera i pewnie nie umrze nigdy. Jednak jeśli jego kondycję ocenia po "walce na którą czekaliśmy całą dekadę", to boks ledwo zipie. Oczywiście to przesada, bo ciekawych walk jest bez liku, ale do szerszej publiki docierają właśnie takie walki jak Kliczko-Haye. Czyli walki po prostu nudne. Haye całą energię włożył najwyraźniej w pyskówki, bo w ringu był mierny. Według statystyk miał ledwie 72 ciosów celnych. 72 ciosy przez 12 rund! Kliczko wcale nie błysnął. Zrobił swoje. By zunifikowac tytuły potrzebował 134 ciosów. Warto dodac przy tej matematyce, że mial ledwie 26 % skutecznośc i az 105 uderzeń to były ciosy proste. Oczywiście Ukrainiec wygrał zasłużenie, ale tylko utwierdził w przekonaniu, że bokserem jest najwyżej solidnym.
sobota, 02 lipca 2011
Z różnych przyczyn nie miałem ostatnio energii do pisania, ale wreszcie się zebrałem. Dziś walka na którą naprawdę czekałem. Bracia Kliczko zdominowali wagę ciężką kilka lat temu. Ich patent na sukces? Niewygodny, „uparty styl” walki, może monotonny, to jednak skuteczny. Profesjonalne podejście do sportu (pamięta ktoś, by przed walką nie wyglądali jak z okładki magazynu fitness?). Wreszcie zasada – nigdy nie lekceważ rywala. To wszystko budzi szacunek, ale czy da Ukraińcom miejsce w historii obok Tysona czy Alego? Mają trochę pecha, to przecież nie ich wina, że godnych rywali coś nie widac. Wystarczy wspomniec szumne zapowiedzi Solisa i to jak ta walka się skończyła… Dlatego tym bardziej czekam na dzisiejszą walkę Władymira z Davidem Haye’em. Ta walka miała odbyc się już dwa lata temu. Haye jednak na dwa tygodnie przed walką wymówił się ciężką kontuzją pleców, doznaną na ciężkich treningach. Ciekawa sprawa… Kliczko słusznie zauważył, że gdyby to on doznał urazu, Anglik „szczekałby” o jego tchórzostwie do dziś. Ale Haye nie jest tchórzem. Chciał zarobic. Teraz jest mistrzem wagi ciężkiej, zasłynął pobiciem Nikołaja Wałujewa (według mnie – kontrowersyjnym), a w Hamburgu stoczy z Kliczką pierwszą od trzech lat walkę unifikacyjną w wadze ciężkiej. Podział kasy za walkę to już 50 na 50 Wszystko fajnie, tylko obawiam się, że boks niebezpiecznie zsunął się na dalszy plan. Hale pewnie znów będzie więcej uciekał niż boksował, a Kliczki też nie widzę w dynamicznej akcji pościgowej za pyskatym rywalem. Bo to po prostu nie w ich stylu. O bym się mylił i zobaczył walecznego Anglika i agresywnego Ukraińca. Waga ciężka potrzebuje reklamy. Tu na dobrą walkę czekamy zbyt długo. Fajnie by było o mistrzu wagi ciężkiej nie pisac w stylu "wielki dżentelmen" czy "wielki pyskacz", tylko wreszcie "wielki pięściarz".
sobota, 14 maja 2011
Ostatnie dni obrodziły w piękne bramki, i na MŚ i w NHL. Co tu pisac - trzeba zobaczyc! Nr 2 - Paweł Dacjuk w meczu SJ Sharks - Detroit Red Wings
Nr 1 - gol Granlunda w meczu Finlannia-Rosja. Ten chłopak ma dopiero 19 lat. Minesota Wild będą mieli z niego pożytek! |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|